poniedziałek, 21 listopada 2016

Wzmacniacz klasy A - JHL w wersji prowizorka


Nikt specjalnie dziś nie lubi zbyt dużo machać lutownicą... dziś chyba jest to więcej niż prawda.
Taka mi się refleksja nasuwa :]

Przejrzałem trochę postów z Elektrody (strasznie obklejonej reklamami, aż oczy bolą, i procesor się gotuje) ... i co widzę nie ma co budować układu na TDA2040 bo TDA1554 wystarczą 2 kondensatory...
No cóż jest jakiś kierunek, ale na co mamy wpływ w takim układzie?
Na nic! Jeżeli cię to zadowala to sobie daruj i nie czytaj tego. Mnie to nie wystarczy. Chcę mieć jakiś wpływ na to jak działa układ.
Dlatego fascynacja prostymi konstrukcjami które działają.

Jak już wielu napisało układ zaprezentowany na stronie http://www.startfetch.com/jlh/panel.html zaprojektowany przez John-a Linsley-a Hood-a faktycznie działa.
Postanowiłem to sprawdzić.

Ale nie ordynarnie kupując moduł, kostkę, ale sam konstruując to z moich elektronicznych śmieci.

Układ przez przypadek wynalazłem wcześniej i kopia schematu umieściłem w http://elekacz.blogspot.com/2016/10/wzmacniacze-klasy-a.html

Tylko 4 tranzystory i aż 4 tranzystory!


Ponieważ nie miałem tranzystorów 2N3055 oraz potencjalnych zamienników skorzystałem z BD911 oraz BD139. Jako PNP na wejściu znalezłem BC560.

Porównując to z moimi wcześniejszymi konstrukcjami jestem zadowolony z efektu.

Konstrukcję zacząłem wcześniej http://elekacz.blogspot.com/2016/10/jak-zaczac-prototyp.html ale nie została skończona i przetestowana.

Nie będę się rozwodził nad audiofilskimi wrażeniami jakoś specjalnie głęboko, powiem tylko że układ wykazał się odpornością na moje przeoczenia. Zamiast opornika R6 = 100k om (brązowy - czarny - żółty) lamersko wleciał 47om (żółty - fiotelowy - czarny). Skutek na wyjściu pełne napięcie - poza tym nic nadzwyczajnego.

Sprawdziłem jak układ reaguje na zmianę wartości elementów.
Jest naprawdę tolerancyjny, 2k albo 3k nie robi jakiejś różnicy w brzmieniu.
Na pewno przy dużym napięciu trzeba pilnować aby szczególnie opornik R2 miał odpowiednią moc, bo on się grzeje. Inne niespecjalnie.

Przy takim prowadzeniu drutów (na pierwszy rzut byle jakim) układ się w ogólne nie wzbudza. Byle jakie to jednak nie znaczy że idą byle gdzie.

Wstępnie układ zasiliłem napięciem 24V (z prowizorycznego zasilacza 2 x 12V)
Przy napięciu 24V czuć że układ ma większego "kopa" tzn gra mocniej, ale nawet 12V daje radę.
Przesterowanie jest faktycznie przyjemne w porównaniu np ze scalakami np Tadeuszami lub układami Sanyo.

Przy podanych wartościach Przy R1 = 100 oraz R2 = 560 układ pobiera ok 1.5A.
W moim wydaniu zmieniłem R2 do 470 + 220 om.

Ciekawie się załącza bez typowego walnięcia w głośniki impulsem.
Nie załączony wcześniej - bierze nieco większy prąd ok 1.5A ale potem się on stabilizuje. Po włączeniu  powoli zaczyna grać głośniej. Wyłączenie zasilania nie powoduje "pierdnięcia" a powolne wyciszanie z ektem ala "fuzz". Mimo wszystko w docelowej konstrukcji lepiej dodać układ opóźnionego załączenia obciążenia. Może kiedyś się doczeka "mojej" wersji.

Przy napięciu 24V i prądzie 1.2A nagrzewa się konkretnie z tym radiatorem.
Pokazany radiator jest gorący (ale nie parzy). Rezystor R2 króry użyłem wydaje się za małem mocy, ale się jeszcze nie dymi. Po prostu jest ciepły.

W moim przypadku sprawdziłem zachowanie układu przy innych napięciach zasilania.
Zmniejszyłem napięcia do 12V i jak dla mnie jest OK. Układ nadal działa i gra wystarczająco dobrze.
Prąd pobierany wynosi ok 0.5A i na moje ucho jest to dobra proporcja na moje potrzeby zużywanego prądu wydzielanej mocy i mocy "do słuchania".

Dobrze działa przy obciążeniu 8om oraz 4omy.

Jak dla mnie brzmienie jest bardziej zdecydowane niż tadeusze TDA2040 zasilane +-15V. Myślę że układ będzie miał kontynuację w wersji stereo.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz